Naszym Zdaniem

Gazeta Finansowa 11.09.2009 - „Jest dobrze, ale może być lepiej”

Stabilnie i raczej miarowo rozwija się branża PR w Polsce. Wbrew niektórym przewidywaniom i prognozom, nie nastąpił jej wielki boom i rewolucyjny rozkwit, a agencje PR pozostają na dotychczasowym poziomie przychodów i zatrudnienia. Ale w kontekście zagrożenia kryzysem, które na przełomie 2008 i 2009 roku znacząco obcięło budżety reklamowe firm i wpływy z reklam trafiające do mediów, stabilny rozwój PR okazuje się doskonałym wynikiem. Zapewne ograniczenie wielu działań przez banki i międzynarodowe korporacje, choć w części rekompensuje branży PR zwiększające się zapotrzebowanie na zarządzanie komunikacją kryzysową i doradztwo strategiczne w tym zakresie.

Niełatwo ocenić potencjał i wielkość branży PR w Polsce. Wg danych miesięcznika PRESS przychody 36 czołowych polskich agencji PR wyniosły w 2007 roku 171 mln złotych. Przy założeniu podobnego wzrostu, jak w latach poprzednich (2007 - 24 proc.), w ubiegłym roku przychody mogły wynieść 210 – 220 mln złotych. Konkretne dane pojawią się w najbliższych tygodniach, ale i tak nie obejmują one przychodów mniejszych i lokalnych agencji PR, więc finansowy potencjał branży pozostaje mocno szacunkowy. Szczególnie, że jedyne oficjalne dane dotyczą przychodów, a nie tzw. fee agencji (obejmują koszty organizacji imprez, materiałów itd.).

Biznes PRowy nadal najlepiej rozwija się w Warszawie, gdzie mają siedziby potentaci branży i reprezentanci światowych agencji sieciowych. W lipcu br., gdy PR time przystępował do Polskiego Związku Firm PR okazało się, że jesteśmy tam…. drugą firmą spoza Warszawy. Prawdopodobnie lokalnie działa wiele agencji PR, ale raczej niewielkich (nierzadko jednoosobowych)  i często chwytających się różnorodnych zleceń, od eventów, po działania stricte marketingowe i sprzedażowe. To dość szerokie spektrum działań wymuszają zresztą potrzeby małych i średnich firm, które powoli stają się klientami agencji PR. MŚP wcześniej w ogóle nie zajmujące się komunikacją, dzisiaj potrzebują kompleksowego doradztwa, które obejmuje obok PR elementy sprzedaży, obsługi klienta i HR. To właśnie MSP mogą zadecydować o rozwoju branży PR w najbliższych latach. Wg analizy IPO.pl, 40 proc. firm, które w latach 2005 – 2006 nie korzystało z usług agencji PR lub indywidualnych doradców, w 2007 roku rozpoczęło taką współpracę.

Ale obok dobrych prognoz rozwojowych, polską branżę PR czeka jeszcze wiele pracy, obejmującej głównie budowę standardów opartych na międzynarodowych doświadczeniach. PR w Polsce jest  ciągle dziedziną młodą i szukającą swojego miejsca. Dopiero przełom lat 90. i rozwój demokracji stały się podstawą budowy prawdziwej komunikacji między firmami a otoczeniem. Wtedy na księgarnianych półkach zagościły  pierwsze tłumaczenia zagranicznych publikacji na temat PR, a w języku pojawiły się dotąd nieznane słowa: rzecznik prasowy, doradca ds. komunikacji, PR – owiec (bądź pisane „prowiec”). To ostatnie określenie zawodu (przez wiele lat trwała zresztą batalia o wpisanie go na listę zawodów) nie ułatwia popularyzacji zagadnień PR, bo jak tu mówić o dziedzinie, której nazwę trudno przetłumaczyć na polski.

Budowaniu zrozumienia zadań i roli PR utrudniają potyczki polityków, którzy najczęściej zarzucają sobie stosowanie PRowych chwytów i manipulacji, Hasło public relations zaczyna mieć złowróżbny wydźwięk, bardziej przypominający narzędzia komunistycznej propagandy, niż podstawowe zasady demokracji, z których tak naprawdę wynika. I uświadomienie tych demokratycznych korzeni PR wydaje się dzisiaj najważniejszym wyzwaniem dla wszystkich przedstawicieli branży. Budowaniu podwalin i wiedzy na temat PR towarzyszy rozwój nowych narzędzi i konieczność nadążania za błyskawicznie rozwijającym się rynkiem internetu i społecznościowymi mediami XXI wieku.

 

Małgorzata Skórska

partner zarządzający, trener i doradca PR

PR time, Wrocław

Przeczytaj kolejny artykul:
Podręczna inspiracja

Przeczytaj poprzedni artykuł:
Public relations vs media